Słówko tygodnia – “repetycja kontra repeta”

Repetycja to inaczej powtórzenie. W warunkach szkolnych będzie to zbiorcze odświeżenie materiału, z którym uczniowie lub studenci zapoznali się już wcześniej. W tym kontekście można przywołać choćby popularne łacińskie powiedzenie: repetitio est mater studiorum – powtarzanie jest matką wiedzy, czy pokrewny rzeczownik „repertorium” – skrypt lub podręcznik, ale także wykład będący powtórzeniem przerobionego materiału. „Z relacji nauczycieli wiadomo, że instrukcje były przydatne przy repetycji materiału w domu”. W kontekście językowym będzie to wielokrotne powtarzanie tego samego elementu językowego dla wzmocnienia ekspresji lub rytmu wypowiedzi („Repetycje, reduplikacje i quasi-tautologie w języku polskim…”).teatrze lub kinie z kolei repetycją nazwiemy próbne wykonanie sceny. I wreszcie w muzyce przez repetycję rozumie się powtórzenie części wykonywanego utworu oraz sam znak takiego powtórzenia w notacji muzycznej („gra z percepcją słuchacza za pomocą repetycji materiału”; „…w oryginale pieśni rozkład owych repetycji był odmienny aniżeli w zapisie BN 3347…”). W warunkach szkolnych napotkamy także podobnie brzmiące określenie, a mianowicie rzeczownik „repetent” oznaczające ucznia powtarzającego klasę, „drugorocznego”, takiego który „repetuje” rok. Repetenta nie należy na pewno mylić z repetierem. W tym przypadku chodzić może o jeden z dwóch odległych desygnatów: albo o rodzaj kieszonkowego zegarka, albo też o rodzaj broni – sztucer używany do polowania na grubego zwierza. Warto przy tym przypomnieć, że repetowanie dotyczy przecież także broni – jeśli mamy do czynienia z bronią wielostrzałową to repetujemy ją poprzez wprowadzenie nowego naboju do komory. Repeta to słowo potoczne oznaczające dodatkową porcję potrawy lub napoju („zawsze chodzili po repetę, więc robili wrażenie wiecznie głodnych”); jego bardziej oficjalnym synonimem będzie „dokładka”. Co ciekawe, kolokwialnie repetą (a nie repetycją!) możemy także określić powtarzanie klasy („repeta w klasie maturalnej”).