
Dobré ráno!
Jesień zadomowiła się na dobre. Dla niektórych osób to zła wiadomość, bo oznacza niższe temperatury i mniej słonecznych dni, ale dla innych sygnał, że przyszła pora na ich ulubione zajęcie – grzybobranie. Statystycznie zajmuje się nim prawie połowa Polaków (według Lasów Państwowych co roku nasi rodacy przynoszą z lasów nawet 100 000 ton grzybów!). Obecnie mówi się już nawet o zjawisku mykoturystyki, czyli łączenia wyjazdów turystycznych ze zbieraniem grzybów. Według danych biura podróży eSky.pl jesienią liczba osób wyjeżdżających z Polski do krajów przyjaznych grzybiarzom znacznie wzrasta (są to m.in. Czechy, Litwa czy Estonia).
A jak zbieranie grzybów wygląda w innych miejscach na świecie? O czym trzeba wiedzieć, zanim wybierzemy się w grzybową podróż?
W Szwecji obowiązuje zasada allemansrätt (prawo wszystkich ludzi do kontaktu z naturą), w myśl której na terenach publicznych (oprócz obszarów chronionych) grzyby można zbierać bez ograniczeń. Podobnie sytuacja wygląda we wspomnianych Czechach, Estonii i na Litwie, a także w innych krajach, które Polacy chętnie odwiedzają jesienią, czyli w Finlandii, na Łotwie i na Słowacji.
W innych krajach, takich jak Francja, Niemcy, Austria czy Stany Zjednoczone, istnieją ograniczenia co do tego, ile kilogramów lub litrów grzybów dziennie może zebrać jedna osoba.
W Niemczech ta liczba zależy od landu, zwykle jest to ok. 1-2 kg i tylko na własny użytek (aby zbierać na sprzedaż, trzeba mieć specjalne pozwolenie). Grzybów nie można zbierać w niemieckich parkach publicznych, rezerwatach przyrody, parkach narodowych, lasach, w których prowadzona jest wycinka drzew, oraz na terenach prywatnych, jeśli nie mamy zgody właściciela.
We Francji dzienny limit to 5 l na osobę (jeśli w danym regionie nie wprowadzono innych przepisów). Grzyby można zbierać w lasach państwowych; w przypadku terenów prywatnych potrzebna jest zgoda właściciela.
W Austrii limit to 2 kg na osobę dziennie i grzybobranie możliwe jest tylko od 7.00 do 19.00 (od 1 października do 17.00). Niedozwolone jest organizowanie wydarzeń polegających na grupowym zbieraniu grzybów i uczestniczenie w takich spotkaniach.
W USA zwykle limity są większe (od ok. 3 do 15 litrów), ale tutaj także zależą od regionu; czasami nawet jeden las może mieć odrębne zasady. Zbieranie grzybów na własny użytek nie wymaga zezwolenia.
Aby zbierać grzyby we Włoszech, trzeba mieć specjalną legitymację grzybiarza, która kosztuje od 20 do 50 euro, a czasami również zaświadczenie o ukończeniu kursu mykologicznego. Płatne pozwolenie na grzybobranie jest też potrzebne w niektórych regionach Hiszpanii.
Jak chodzi o Belgię, to całkowity zakaz zbierania grzybów obowiązuje m.in. w Brukseli i we Flandrii, ale np. w Walonii w lasach państwowych jest to już dozwolone (istnieje limit: 10 l na osobę).


We wszystkich krajach istnieje też lista grzybów, których zbieranie w każdym przypadku jest niedozwolone; są to przede wszystkim rzadkie gatunki.
Chociaż według niektórych osób, które były już kiedyś na grzybobraniu w wymienionych krajach, te przepisy nie są aż tak surowo egzekwowane, nie warto ryzykować. Za łamanie prawa mogą nam bowiem grozić wysokie grzywny.
Wniosek płynie z tego jeden: przed wybraniem się na grzyby za granicą warto sprawdzić przepisy obowiązujące w danym regionie. Można o to zapytać np. w urzędzie gminy lub urzędzie miasta. Ale jak powiedzieć „zbieranie grzybów” w innych językach? Oto kilka przykładów:
- ang. mushroom picking/foraging/hunting
- franc. cueillette des champignons
- hiszp. recogida de setas lub recolección de hongos
- szwedz. svampplockning
- niem. Pilze sammeln
- cz. houbaření.
Oprócz Polski zbieranie grzybów jest też bardzo popularne w Chinach – od dawna stanowi część kultury tego kraju, a w ostatnich latach zainteresowanie tą aktywnością jeszcze bardziej się nasiliło. Chińska prowincja Yunnan jest wręcz nazywana grzybową stolicą świata. Przepisy nie są tam zbyt restrykcyjne (ale, jak zwykle, zależą od właściciela ziemi); najważniejsze, żeby nie zbierać szczególnie wartościowych grzybów bez uzyskania zgody. Same grzyby są w chińskiej kulturze bardzo ważne, nie tylko ze względu na swój smak, lecz także na właściwości lecznicze. Wiedza o grzybach i okolicznych lasach jest przekazywana z pokolenia na pokolenie. Chiny są też obecnie największym producentem grzybów na świecie.
Grzyby wykorzystuje się w kuchni różnych krajów, ale nie wszędzie te same odmiany są popularne. We Francji najchętniej są spożywane champignons de Paris, czyli nasze pieczarki. Popularnością cieszą się też kurki i borowiki (te ostatnie zwłaszcza w południowo-zachodniej części kraju). Trufle z kolei uchodzą za symbol luksusu (nie jest to dziwne, ponieważ są bardzo drogie). We Włoszech na stołach królują borowiki; stanowią one np. ważny składnik jednego z najpopularniejszych typów risotta.
Jak chodzi o kuchnię azjatycką, to grzyby są tam bardzo ważne. Chyba najpopularniejsza odmiana to grzyby mun (inaczej grzyby muer lub uszaki bzowe; wykorzystywane m.in. w nemach, czyli sajgonkach z farszem zawiniętym w papier ryżowy). Azjaci cenią też sobie grzyby tremella, które wykorzystuje się również w kosmetologii i medycynie ze względu na obecność wielu cennych substancji, a w kuchni zarówno do sałatek i zup, jak i do deserów, oraz grzyby shiitake (dodawane do zup, farszów czy sałatek).
W Stanach Zjednoczonych przez ostatnią dekadę popularność grzybów stopniowo wzrastała; w 2022 r. „The New York Times” ogłosił je nawet składnikiem roku. Amerykanie bardzo chętnie spożywają pieczarki, a także kurki. Przygotowują je jako osobne dania (np. pieczone albo z farszem), robią z nich zupy grzybowe, a także dodają m.in. do burgerów, pizzy, jajecznicy i innych potraw.
W starożytnym Meksyku zbieranie grzybów stanowiło ważną tradycję, a ich przyrządzanie – duchowy rytuał. Chociaż rytuały nie są już raczej odprawiane, tradycja grzybobrania jest wciąż żywa, a same grzyby zajmują istotne miejsce w meksykańskiej kuchni. Popularne grzybowe dania z Meksyku to m.in. champiñones a la mexicana, hongos salteados czy tacos de guisados. Warto dopowiedzieć, że aby zbierać grzyby w tym kraju, trzeba zatrudnić lokalnego przewodnika (honguero).
O grzybobraniu i miejscu tych składników w kuchniach różnych krajów można by powiedzieć jeszcze bardzo dużo, ale żeby się nie zamęczyć i nie zagubić, postawmy tutaj kropkę. 😉
Mam nadzieję, że z tekstu dowiedziałeś się czegoś ciekawego. A może nawet zachęciłam Cię do odbycia podróży mykologicznej? 😉 Jeśli tak, koniecznie daj mi znać!
Dobrego dnia (i udanych zbiorów)!
Agata
